Inwestycja w zagraniczne rynki nieruchomości?

Które zagraniczne rynki nieruchomości dają dobry zwrot, które są pewną przyszłościową lokatą kapitału? Eksperci wskazują na uznane, duże metropolie Tu co prawda ceny są najwyższe, ale też są to lokalizacje stosunkowo pewne. Dające duże prawdopodobieństwo, że na inwestycji nieźle zarobimy.

Najdroższą i najbardziej prestiżową lokalizacją jest Londyn. Ceny mieszkań tutaj są zawrotne, jak na polskie zarobki. Nic dziwnego, że inwestycje w stolicy Wielkiej Brytanii przyciągają m.in. miliarderów rosyjskich. Z raportu Deloitte z 2015 r („Property Index. Overview of European Residential Markets”) wynika, że średnie cena metra kwadratowego mieszkania w centralnym Londynie w 2014 roku wynosiły aż 14 tys. euro! Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Londyn co prawda pozostaje nadal na szczycie cenowym, jeśli chodzi o lokalizacje europejskie (drugi jest Paryż ze stawkami sięgającymi 10 tys. euro), ale rynek ten dotknęła przecena, a Brexit podważył postrzeganie go przez inwestorów.

Miejsce Londynu na mapie najatrakcyjniejszych lokalizacji inwestycyjnych w nieruchomości, mogą zająć metropolie niemieckie. Takie wnioski płyną z raportu „Emerging Trends in Real Estate® Europe 2017” przygotowanego przez PwC oraz Urban Land Institute. Wynika z niego, że największy potencjał inwestycyjny w tym roku będą miały takie ośrodki jak: Berlin, Hamburg, Frankfurt, Dublin i Monachium. Warto dodać, że Warszawa znalazła się na 20 miejscu, na 30 wymienionych miast. Wśród lokalizacji w regionie, o jedno oczko wyprzedza ją czeska Praga.

Czy „przeciętnego Kowalskiego” stać na mieszkaniowe inwestycje w Niemczech. Jeśli chodzi o wymienione lokalizacje, może być z tym kłopot… Wg wspomnianego wyżej raportu Deloitte z czerwca 2015, w Hamburgu stawki przeciętne za metr kwadratowy przekraczają 4500 Euro, podobnie we Frankfurcie. W Monachium jest to już ponad 6000 euro. Względnie przystępna cenowo okazuje się niemiecka stolica, gdzie średnie ceny wynoszą około 3000 euro, a więc na poziomie zbliżonym do najlepszych lokalizacji warszawskich.

Należy jednak tutaj również dodać, że ceny nieruchomości w Niemczech są mocno zróżnicowane regionalnie. Na obszarze dawnego NRD, zwłaszcza blisko Polski, stawki niejednokrotnie okazują się znacznie niższe niż po naszej stronie granicy.

Tanie, ciepłe południe

Osoby inwestujące w nieruchomości za granicą, często szukają tam, gdzie już byli i gdzie im się podobało. Dla Polaków rarytasem są więc ciepłe kraje południowe, które odwiedzali często w ramach urlopów. Kuszą zwłaszcza atrakcyjne miejscowości turystyczne. Nieruchomość w takim miejscu pozwala zarabiać na wynajmie, no i można zawsze samodzielnie spędzić w niej wakacje.

Okazuje się, że kurorty turystyczne południa wcale nie są takie drogie. W Europie Środkowej bardzo przystępna jest m.in. Bułgaria. Z danych WGN wynika, że przeciętne bułgarskie ceny, nawet w lokalizacjach bardzo atrakcyjnych turystycznie, nie przekraczają 3 tys. zł/mkw. Przykładowa oferta: 59 metrowe mieszkanie w Słonecznym Brzegu, zaledwie około 200 metrów od plaży, zostało wycenione na 113 tysięcy złotych, co daje stawkę nawet niższą niż 2000 zł/mkw.

Nie tylko wybrzeże Morza Czarnego jest w naszym finansowym zasięgu. Po krachu na hiszpańskim rynku nieruchomości, możemy też zupełnie serio rozważać zakup apartamentu na tamtejszej riwierze. W Hiszpanii urosła spekulacyjna bańka cenowa na mieszkaniach oraz bańka kredytowa. Gdy pękła, że przecena była bardzo głęboka – sięgnęła nawet 30 – 40 proc.

Efekt? Wakacyjne apartamenty na Costa del Sol, Costa Brava itp. można kupić w cenach zbliżonych do stawek za atrakcyjnie położone nieruchomości z rynku pierwotnego nad polskim Bałtykiem, a więc około 7 – 8 tys. zł/mkw.

Kilka przykładowych ofert: 220 – metrów luksusowy apartament na Costa del Sol (z tarasem, łaźnią turecką, jacuzzi itp.) wyceniono na 1,7 mln zł, co daje cenę na poziomie 7500 zł/mkw. Inna oferta – 90 metrowy apartament w pełni wyposażony, w nowym budynku w jednej ze znanych miejscowości Costa del Sol, wyceniono na 516 tys. zł, czyli po 5600 zł/mkw. Jest to stawka na poziomie przeciętnych cen za mieszkania w segmencie popularnym wykończone w standardzie deweloperskim, położonych w nieco gorszych lokalizacjach w Krakowa czy Wrocławia.

Podobnie, choć może nieco mniej staniały nieruchomości i w innych, południowych krajach. Przystępne rynki to m.in. Portugalia i Grecja.

Czy warto?

Choć ceny nieruchomości za granicą mogą kusić, przed podjęciem decyzji taką sprawę należy gruntownie przeanalizować. Pamiętajmy również o dodatkowych kosztach – taksa notarialna, podatek itp. Inna sprawa to finansowanie – jeśli nie mamy gotówki, może być problem. Polskie banki nie skredytują zakupu takiej nieruchomości. W grę wchodzi więc kredyt za granicą, a to oznacza dodatkowe koszty i formalności.
Inna sprawa to ryzyko związane po prostu z tym, że nie wiemy jak będzie rozwijał się dany rynek. Poza tym do kosztów należy wliczyć m.in. naprawy, remonty itp.

Dagmara Komarnicka
Dział Analiz WGN

Print Friendly, PDF & Email