Jak pozbyć się uciążliwego sąsiada za ścianą mieszkania?

Wbrew pozorom nie jesteśmy bezradni, jeśli za ścianą sąsiad zatruwa nam życie. Ustawa o własności lokali daje wspólnotom nawet możliwość domagania się sprzedaży własnościowego mieszkania uciążliwego lokatora.

Nie warto jednak czekać aż do tego momentu. W miarę możliwości, jeśli jesteśmy zainteresowani kupnem mieszkania, powinniśmy zebrać wiedzę na temat sąsiadów, jeszcze przed realizacją transakcji. Jest to co prawda kłopotliwe, ale gra jest warta świeczki. Później bowiem, nie będziemy mieli żadnych podstaw, by dochodzić swoich roszczeń od sprzedającego, który np. zataił przed nami wiedzę o kłopotliwym sąsiedztwie.

Nie będzie możliwości skorzystania z rękojmi, gdyż sąsiad, który np. do 5 rano wyje za ścianą nie należy ani do wad fizycznych lokalu (chociażby z tego względu, że wyje już poza lokalem) ani też nie sposób tego uznać za wadę prawną.

Dlatego warto zasięgnąć języka i po prostu popytać o sąsiadów. Zdarza się, że właściciel nieruchomości ma w lokalu najemców – wtedy sytuacja jest prostsza. Ci nie powinni kryć wiadomości o sąsiadach przed potencjalnym nabywcą mieszkania.
Jeśli już wpadliśmy w uciążliwe sąsiedztwo – trzeba oczywiście działać, dostosowując metodę do „rodzaju” sąsiada. Jeśli np. za ścianą mamy osobę chorą psychicznie bardziej opłaci się zadzwonić na pogotowie niż na policję. Pierwszy przypadek może skończyć się hospitalizacją, drugi najczęściej skończy się pouczeniem, chyba że sytuacja będzie rzeczywiście zagrażała życiu bądź zdrowiu chorego czy też osób postronnych.

Najczęstszym przypadkiem uciążliwości są hałasy. Nie wolno hałasować nie tylko w nocy – od 22 do 6 rano. Również w dzień, jeśli hałasy dobiegają z czyjegoś mieszkania lub posesji i mają charakter długotrwały i uciążliwy, mogą być podstawą do interwencji policji czy straży miejskiej. Zgodnie z art. 51 kodeksu wykroczeń – kto hałasem zakłóca spokój, dopuszcza się wykroczenia – a za to może grozić mu grzywna a nawet areszt.

Jeśli policyjne interwencje nie przynoszą skutku i sąsiad nadal hałasuje, wszczyna burdy, czy np. organizuje głośne imprezy – wspólnota może nawet złożyć pozew do sądu z żądaniem sprzedaży w drodze licytacji takiego lokalu. By pozew został złożony, wspólnota musi podjąć uchwałę w tej sprawie, dlatego warto pozyskać stronników i na pewno nie ukrywać swoich problemów z sąsiadem.
Oczywiście podjęcie tak drastycznych kroków musi być adekwatne do sytuacji – tzn. sąsiad musi naprawdę w sposób rażący zakłócać spokój innych. Warto dysponować jakimiś dowodami – np. nagranymi hałasami.

Żądanie sprzedaży mieszkania umożliwia art. 16 ustawy o własności lokali. Wspólnoty korzystają z tego przepisu najczęściej w sytuacji, gdy któryś z mieszkańców zalega z opłatami, ale umożliwia on również podjęcie działań na wypadek uciążliwego sąsiedztwa. Punkt drugi owego przepisu mówi, że można żądać sprzedaży mieszkania „jeżeli właściciel lokalu wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym”.

Czasem problemem jest trzymanie zwierząt w mieszkaniu. Zdarza się https://italoptik.com/yelnac/index.html , że ktoś jest do tego stopnia zakochany w czworonogach, że trzyma ich zbyt wiele na swoich niewielu metrach kwadratowych, albo też nie potrafi o swoje zwierzęta zadbać. Co w takiej sytuacji? W myśl prawa organizacja hodowli w mieszkaniu jest nielegalna. Sprawę możemy zgłosić na policję, do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, czy też np. do schroniska. Niewłaściwe warunki przetrzymywania zwierząt – np. za mała powierzchnia, brud itp. mogą być podstawą do ich odebrania i ukarania sąsiada. Podstawą jest również brak zezwolenia na przetrzymywanie psa rasy agresywnej. Każdy właściciel takiego zwierzęcia musi mieć odpowiednie zezwolenie z gminy.

Niestety często gehennę przeżywają ludzie, którzy po sąsiedzku mają lokatora chorego psychicznie. Sprawy tego typu są skomplikowane. Najczęściej uciążliwa choroba psychiczna, która daje się we znaki sąsiadom, to schizofrenia. Człowiek nią ogarnięty może być zagrożeniem dla otoczenia i samego siebie, jednak po atakach może sprawiać wrażenie zupełnie zdrowego. Stąd interwencje policji często są bezskuteczne – kończą się pouczeniem. Chorego nie można skierować na leczenie bez jego zgody. Czasem oczywiście dochodzi do sytuacji ewidentnych, gdy pogotowie jest wzywane podczas ataku – wtedy nawet mimo braku zgody można zatrzymać chorego na oddziale. O trwałą, przymusową hospitalizację muszą jednak wystąpić do sądu odpowiednie podmioty: albo rodzina, albo opieka społeczna, albo prokurator. Nie mogą tego zrobić sąsiedzi, choć mogą wnioskować w tej sprawie. Często jednak sytuacje nie są na tyle jednoznaczne, by wszczynać drogę sądową. Nawet jeśli się uda, trwa to latami, wraz z gehenną mieszkańców.

Bywa, że uciążliwy sąsiad, to człowiek, który na swojej posesji prowadzi działalność gospodarczą, a jej skutki odczuwamy u siebie – np. podrzuca nam odpady, albo hałas z warsztatu samochodowego czy stolarskiego jest nie do zniesienia, czarny dym z piekarni utrudnia możliwość normalnej egzystencji itp.

Co robić z takim sąsiadem? Możemy sprawdzić w gminie, czy ma odpowiednie zezwolenia do prowadzenia działalności oraz przejrzeć zapisy planu miejscowego. Jeśli żądania zaprzestania, bądź naprawienia szkód, nie przyniosą skutku, pozostanie nam droga sądowa i powództwo cywilne.

Monika Prądzyńska
Dział Analiz WGN

Print Friendly, PDF & Email