Najtańsze mieszkania w Lubuskiem

Czy kupić dużo tańsze mieszkanie w gorszej lokalizacji, czy też wybrać jedną z najbardziej popularnych, licząc, że nieruchomość utrzyma a nawet będzie zyskiwać na wartości? Nad takim pytaniem głowi się niejeden inwestor. Rzeczywiście jest się nad czym zastanawiać, bowiem różnice cen mieszkań w naszym kraju są naprawdę spore.
Wśród stolic województw prym na rynku wtórnym wiodą: Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław i Gdańsk. To największe i najdroższe zarazem rynki mieszkaniowe w Polsce. Na drugim biegunie cenowym mamy natomiast takie miasta, jak: Zielona Góra, Gorzów Wielkopolski, Łódź, Kielce, Bydgoszcz – tu mieszkania spośród miast wojewódzkich są najtańsze.

Przepaść cenowa między najdroższymi rynkami a tymi najtańszymi wynosi niejednokrotnie nawet ponad 100 proc. Przykładowo: z danych NBP wynika, że mieszkania w Warszawie (średnia 7070 zł/mkw.) są aż o 130 proc. droższe od tych w Zielonej Górze (średnia 3086/ mkw.). Zielona Góra i Gorzów Wielkopolski to jednocześnie najtańsze miasta wojewódzkie w Polskie.

Z danych analityków WGN wynika, że w Gorzowie ceny ofertowe na rynku wtórnym za ostatni kwartał wynosiły 3018 zł od metra. Nawet w centralnych lokalizacjach tego miasta można znaleźć oferty, w cenach, które dla takich miast jak Wrocław, Kraków czy Warszawa są zupełnie abstrakcyjne. Przykładowo: 116 – metrowe mieszkanie w kamienicy na Śródmieściu Gorzowa jeden z oferentów wystawił w cenie 285 tys. zł, co daje 2450 zł/ mkw. W wiodących aglomeracjach za takie pieniądze można kupić góra 50 – 60 metrowe mieszkanie i to raczej na peryferiach.

Niskie stawki w wiodących miastach znajdują swoje odbicie w danych cenowych dla całego regionu. Średnia cena metra kwadratowego w woj. lubuskim wynosi 2300 zł. Dla województwa mazowieckiego jest to 5000 zł, dla dolnośląskiego 3500 zł, Małopolski – 3365, Wielkopolski – 3200, a Pomorza – 3300 zł.

Jednym z najtańszych rynków mieszkaniowych w Polsce pozostaje też Łódź. Wg danych NBP za I kw. 2016 średnie ceny mieszkań używanych w tym mieście wynoszą 3200 zł/ mkw. Średnia dla rynku pierwotnego to natomiast 4700 zł i również jest jedną z najniższych w kraju.

W WGN przeciętne ceny mieszkań używanych w Łodzi wynosiły w ostatnim kwartale przeciętnie 3300 zł za metr. Nawet bardzo dobre, centralne lokalizacje okazują się przystępne cenowo. Przykład: dwupokojowe mieszkanie na łódzkim Śródmieściu, o powierzchni około 50 mkw. można bez większego problemu kupić w cenie około 150 – 160 tys. zł. Bardzo tanie mieszkania, na tle wiodących ośrodków, znajdziemy również w Kielcach, Katowicach i Bydgoszczy, gdzie stawki mieszczą się w przedziale 3500 – 3600 zł.
Bardzo tanie mieszkania, na tle wiodących ośrodków, znajdziemy również w Kielcach, Katowicach i Bydgoszczy, gdzie stawki mieszczą się w przedziale 3500 – 3600 zł.
Okazuje się natomiast, że utożsamiana często z niskimi cenami tzw. ściana wschodnia, wcale tak tania nie jest. W Rzeszowie i Lublinie średnie stawki za metr kwadratowy kształtują się na poziomie 4500 zł. W Białymstoku jest to 4000 zł.

Różnice cen mieszkań można traktować jako barometr popularności danych lokalizacji. Wysokie ceny oznaczają nic innego, jak fakt, że dany rynek przyciąga pracowników i ludzi, którzy chcą się w danym miejscu osiedlić. Nie bez znaczenia dla średnich cenowych pozostaje też rentowność możliwa do uzyskania na rynku najmu.
Wspomniane wcześniej stolice województw wschodnich sukcesywnie zyskują jako miejsca lokalizacji biznesu i inwestycji, przyciągają pracowników i studentów, co znajduje przełożenie na ceny mieszkań. Z rankingu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, wynika, że podregion rzeszowski, w województwie podkarpackim, jest jednym z czołowych w kraju pod względem atrakcyjności dla inwestycji w nowe technologie, podobnie zresztą rejon Lublina. Rzeszów wypada również wysoko w klasyfikacji podregionów ze względu na atrakcyjność dla działalności usługowej.
Atrakcyjność obu lokalizacji zwiększyła również poprawa infrastruktury drogowej – m.in. dostępność autostrady A4.
Wracając do dysproporcji cenowych między najdroższymi a najtańszymi lokalizacjami: wybór mieszkania w mieście o niskich cenach może być ryzykowny, jeśli np. zamierzamy zarabiać na wynajmie, z pewnością jednak będzie interesować ludzi o słabej zdolności kredytowej, którzy szukają nieruchomości dla siebie. Taki wariant może być też ratunkiem w przypadku osób, które zadłużyły się na górce cenowej z lat 2006 – 2008 i ich mieszkania są obecnie mniej warte niż kredyt pozostały do spłaty. Jeśli w międzyczasie np. zwiększyła im się rodzina, mogą próbować zamienić się swoim mieszkaniem w dużym mieście na większe, ale tańsze za metr w gorszej lokalizacji. Warto zaznaczyć, że nie trzeba szukać wcale w oddalonych miastach. Różnice cen są widoczne bardzo często już na peryferiach metropolii, czy w gminach sąsiednich.

wykres do artykułu

Marcin Moneta
Dział Analiz WGN

Print Friendly, PDF & Email