Zimowe warunki testem na zakup mieszkania

Styczeń i luty to tzw. martwy sezon na rynku nieruchomości. Po grudniowej gorączce zakupów, klientów zainteresowanych kupnem, czy wynajmem mieszkania jest mniej, jednak właśnie dlatego warto mimo mrozu nie zwlekać, bowiem zimą możemy utargować dużo korzystniejsze warunki i niższe ceny.

Tak jak i wśród handlowców, również na rynku nieruchomości zjawisko martwego sezony przypada na początek roku i ogólnie zimę (drugi taki okres to lato). Klienci po świątecznych ucztach i sylwestrowych balach, oraz anonsowanej wszędzie „gorączce zakupowej’, pozostawiają sobie początek roku na to, by dokonać przeglądu finansów i zastanowić się nad dalszymi planami.

W tym roku do gorączki przedświątecznej na rynku nieruchomości na pewno przyłożyło się wycofanie z rynku kredytów na 95 proc. wartości mieszkania. Co prawda nie ma jeszcze danych z branży kredytowej za IV kw. 2014, ale można założyć, że pod koniec roku klientów gotowych przyspieszyć decyzję o zakupie mieszkania, tak by skorzystać jeszcze z kredytów 95 proc. LTV było z pewnością więcej.

Z tego powodu styczeń z pewnością będzie – z punktu widzenia sprzedających – cechował się mniejszym popytem. To jednak tylko zaleta dla osób, które zdecydują się właśnie wtedy na poszukiwanie mieszkania i jego kupno. Zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym tradycyjnie zimą zainteresowanie jest mniejsze, co oznacza, że klienci mają więcej ofert do wyboru i nie czują „na plecach” konkurencji. Ten element ma szczególne znaczenia na rynku najmu, gdzie również martwy sezon przypada na zimę. Właściciele są wtedy skłonni do większych obniżek stawek czynszu. Z ich punktu widzenia ewentualna utrata najemcy właśnie w zimie może oznaczać nawet kilka miesięcy pustostanu, bowiem mało kto decyduje się na zmianę mieszkania i przeprowadzkę w mroźnej porze roku. Takie działania z reguły podejmuje się na wiosnę, bądź jesienią. Tak więc wynajmujący, właśnie z tego powodu, będą bardziej skłonni do negocjacji cenowych.

Podobnie ma się sprawa ze sprzedażą mieszkań. W roku 2015, martwy sezon mogą pogłębić dodatkowo zmiany związane ze wzrostem minimalnego wkładu własnego kredytów hipotecznych. Nowe uregulowania budzą uzasadnione obawy sprzedających tak na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Nie wiadomo jak bardzo rosnący wkład wpłynie na rynek i na ile będzie on przeszkodą w dostępności mieszkań dla klientów.

Sprzedający jednak, zwłaszcza ci, którym zależy na szybkiej transakcji, mogą się obawiać, że wpływ ten będzie odczuwalny i poskutkuje długim okresem oczekiwania na klienta, albo i zupełnym fiaskiem sprzedaży. Dlatego, podobnie jak na rynku najmu, zwłaszcza na początku roku, kiedy nie będzie jeszcze wiadomo jak zareagował rynek, mogą być skłonni do upustów cenowych i negocjacji.

Na rynku wtórnym warto w tym czasie poszukiwać okazji zwłaszcza w budownictwie z wielkiej płyty, czy też w kamienicach. Tańsze z pewnością będą również mieszkania do remontu, oraz te o dużych metrażach, które z reguły mają nieco obniżoną wobec średniej stawkę za metr kwadratowy.

Za zimowym poszukiwaniem nieruchomości przemawia też możliwość „prze*****owania” mieszkania, czy domu w trudnych warunkach atmosferycznych. Zimą częściej zwracamy uwagę na stan instalacji w mieszkaniu, rodzaj i koszty ogrzewania, termomodernizację, materiały użyte do wykonania budynku itp. W tym okresie można wykryć wiele wad, które ujawniają się właśnie zimą – pękające ściany, tynki, nieszczelne okna, pęknięcia rur kanalizacyjnych, wodociągowych itp.

Początek roku jako czas kupna nieruchomości jest korzystny również dlatego, że jeśli nie chcemy zwlekać z jej remontem, mamy szansę znaleźć dobrą i niedrogą ekipę remontową, która nie będzie „zawalona terminami”. Martwy sezon dotyka bowiem również branży remontowej. Początek roku to czas, gdy zleceń jest dużo mniej, a tym samym budowlańcy są dużo bardziej skłonni do negocjacji cen i dysponują wolnymi terminami.

Marcin Moneta, Dział Analiz WGN

Print Friendly, PDF & Email